Podwórkowe zabawy
Na naszej stronie znajdziesz pomysły na zabawy, w które graliście jak byliście w wieku swoich dzieci. Przeczytaj i poopowiadaj dziecku historie związane z zabawami z dzieciństwa, a na pewno spędzicie fajnie czas na wspólnej zabawie.
Pomidor
W zabawę można było bawić się nawet w dwie osoby, ale im więcej uczestników tym śmieszniej.
Z grupy wybieraliśmy jedną osobę, która zadawała najróżniejsze pytania pozostałym.
Odpowiadający musiał odpowiadać POMIDOR (lub alternatywnie „DZIADKA KALESONY”).
Pytania były bardzo różne.
więcej >>
W zabawę można było bawić się nawet w dwie osoby, ale im więcej uczestników tym śmieszniej.
Z grupy wybieraliśmy jedną osobę, która zadawała najróżniejsze pytania pozostałym.
Odpowiadający musiał odpowiadać POMIDOR (lub alternatywnie „DZIADKA KALESONY”).
Pytania były bardzo różne.
Jeśli osoba odpowiadająca zaczęła się śmiać, wówczas oddawała fant (np. skarpetkę). Na koniec zabawy dzieci, które oddały fanty, musiały je wykupić wykonując ustalone przez resztę dzieci zadanie, np. skakanie jak żabka. mniej >>
Baba jaga patrzyJeśli osoba odpowiadająca zaczęła się śmiać, wówczas oddawała fant (np. skarpetkę). Na koniec zabawy dzieci, które oddały fanty, musiały je wykupić wykonując ustalone przez resztę dzieci zadanie, np. skakanie jak żabka. mniej >>
Naszym zadaniem było dotarcie do Baby Jagi w jak najkrótszym czasie.
Z grupy wybierana była Baba Jaga, która wypowiadać miała słowa raz dwa trzy,
Baba Jaga patrzy. Dzieci ustawiały się w równej linii, w dużej odległości od Baby Jagi
więcej >>
Naszym zadaniem było dotarcie do Baby Jagi w jak najkrótszym czasie.
Z grupy wybierana była Baba Jaga, która wypowiadać miała słowa raz dwa trzy, Baba Jaga patrzy.
Dzieci ustawiały się w równej linii, w dużej odległości od Baby Jagi. Gdy Baba Jaga stała do nich tyłem,
próbowaliśmy do niej dobiec. Gdy Baba Jaga odwracała się z powrotem przodem do dzieci, musieliśmy
zastygnąć w bezruchu (Baba Jaga sprawdzała, czy żadne dziecko się nie poruszyło, jeżeli ktoś się
poruszył, wówczas musiał wrócić do linii, z której wszyscy startowali). Następnie Baba Jaga ponownie
się odwracała tyłem do dzieci, wypowiadała wyliczankę, a maluchy znów próbowały zbliżyć się do niej.
Wygrywało to dziecko, które najszybciej dotarło do Baby Jagi i to wtedy wygrany stawał się Babą Jagą.
Pamiętam, że było zawsze bardzo śmiesznie, a zastygnąć w bezruchu trzeba było zawsze
w bardzo niewygodnych pozycjach.
mniej >>
Wyścigi na kapsle
To była bardzo popularna gra na podwórku. Z reguły w piaskownicy dziewczyny budowały tor wyścigowy,
albo rysowały go kredą na chodniku. Uwzględniało się takie przeciwności jak bardzo ostre zakręty, mostki,
tunele itp. Chłopcy znosili kapsle.
więcej >>
To była bardzo popularna gra na podwórku. Z reguły w piaskownicy dziewczyny budowały tor wyścigowy,
albo rysowały go kredą na chodniku. Uwzględniało się takie przeciwności jak bardzo ostre zakręty,
mostki, tunele itp. Chłopcy znosili kapsle. Najlepsze były te nie zgniecione i kolorowe, często
przyozdobione flagami państw, lub pomalowane w żywe kolory. Trzeba było tak pstryknąć w kapsel z
jednej strony, by odskakiwał jak najdalej. Jedna kolejka to trzy pstryknięcia. Kto umiał strzelać
kapslem najmocniej i najcelniej ten oczywiście wygrywał. Raz w miesiącu odbywały się nawet mistrzostwa,
a zwycięzca trofeum zabierał wszystkim ich kapsle. Pamiętam, że moja mama trochę się złościła na grę w
kapsle, bo zawsze wracałem z podwórka z powycieranymi bądź umorusanymi kolanami. Dla mnie ta zabawa była
jednak naprawdę wielką frajdą.
mniej >>
Gra w kamyczki
To była zabawa o bardzo prostych zasadach. Najpierw szukaliśmy na podwórku małych kamyczków.
Gdy już uzbieraliśmy małą kupkę przystępowaliśmy do zawodów.
więcej >>
To była zabawa o bardzo prostych zasadach. Najpierw szukaliśmy na podwórku małych kamyczków.
Gdy już uzbieraliśmy małą kupkę przystępowaliśmy do zawodów. Na dłoni trzeba było ułożyć jeden kamyk,
podrzucić go do góry i złapać tą samą ręką. Następnie brało się dwa kamyki jednocześnie, podrzucało się i łapało.
Potem kolejno trzy, cztery, pięć kamyczków aż do skuchy. Prawdziwi rekordziści doszli do takiej wprawy,
że potrafili podrzucić i złapać w jednym ruchu nawet 20 kamyków. Mi niestety nigdy się to nie udało:-(
mniej >>
Państwa - Miasta
To było prawdziwe wyzwanie dla wszystkich nie lubiących geografii dzieciaków.
Popularność tej gry w mojej klasie sprawiała jednak, że każdy, kto chciał być
lubiany musiał od czasu do czasu zagrać w państwa-miasta.
więcej >>
To było prawdziwe wyzwanie dla wszystkich nie lubiących geografii dzieciaków. Popularność tej gry
w mojej klasie sprawiała jednak, że każdy, kto chciał być lubiany musiał od czasu do czasu zagrać
w państwa-miasta. Wybrana osoba w myślach wypowiadała alfabet aż do chwili, gdy jeden z graczy nie
powiedział STOP. Tak wybierana zostawała litera, na którą zaczynać się miały wypisywane następnie
przez uczestników na kartce nazwy państw, miast, rzek, zwierząt , samochodów, imion itp. Ten, kto
skończył pisać jako pierwszy krzyczał stop i sprawdzał co wymyślili inni. Za nazwy powtarzające się
u uczestników dostawało się 5 punktów, za te, które się nie powtarzały - 10 punktów, natomiast brak
którejś z nazw oznaczał - 5 punktów. Z dorosłego punktu widzenia musze przyznać, że była to naprawdę
świetna edukacyjnie gra, wtedy jednak wertowaliśmy atlasy głównie z nadzieją, że uda nam się zostawić
naszych przeciwników daleko w tyle.
mniej >>
Zośka
Podobno w tę grę bawili się już moi dziadkowie, a niedawno widziałem w sklepie specjalne, miękkie piłeczki,
służące do gry w Zośkę. Można więc powiedzieć, że gra ta jest nieśmiertelna.
więcej >>
Podobno w tę grę bawili się już moi dziadkowie, a niedawno widziałem w sklepie specjalne, miękkie piłeczki,
służące do gry w Zośkę. Można więc powiedzieć, że gra ta jest nieśmiertelna. W latach mojej młodości Zośką
był pęczek kolorowej włóczki, przymocowany do ołowianego krążka z dziurkami. Ustawialiśmy się w kółku i
podbijaliśmy Zośkę nogą tak, długo, jak to było możliwe. Wygrywał ten, kto odbił Zośkę najwięcej razy.
Pamiętam, że chłopaki z sąsiedniego podwórka wymyślali inne zastosowania Zośki, np. grali nią jak w piłkę
nożną, albo kopali celując do określonego celu.
mniej >>
Zabawy trzepakowe
Ten kto miał piłkę mógł od razu wyjść z nią na dwór i urządzić zawody w siatkówkę.
Za siatkę służył niezawodny trzepak, który zresztą był ulubionym składnikiem innych zabaw,
takich jak wygibasy na trzepaku, gra w gumę.
więcej >>
Ten kto miał piłkę mógł od razu wyjść z nią na dwór i urządzić zawody w siatkówkę.
Za siatkę służył niezawodny trzepak, który zresztą był ulubionym składnikiem innych zabaw,
takich jak wygibasy na trzepaku, gra w gumę. Nawet trzepanie dywanu zlecone przez mamę często
kończyło się zabawą kto wzbudzi więcej kurzu. Pamiętam, że mama nigdy nie była zadowolona z
zabaw przy trzepaku, ja jednak uwielbiałam wisieć głową w dół i obserwować świat do góry nogami.
mniej >>
